Kwiecień 2025 »
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930 
  Pb 95
  ON
  Lpg
 
  USD
  EUR
  CHF
 
Google
Baza firm
Wiadomości
Ogłoszenia
Nieruchomości
Motoryzacja
Menu Online
   
Kategoria: Aktualności
Syndyk sypie kasą
Rozmiar tekstu: A A A
Mirosław Banaś, były prezes Przedsiębiorstwa Budownictwa Regionalnego w Słupsku i radny Słupskiego Porozumienia Samorządowego, dostał w prezencie od losu 50 tys. zł zaległego wynagrodzenia z tytuł prezesowania firmie w 2004 r. Pieniądze wypłacił mu syndyk, bo przedsiębiorstwo jest w upadłości. Problem w tym, że za jego urzędowania doszło do upadłości firmy, a on jako prezes nie zdążył tego w porę ogłosić. Sprawą zajęła się prokuratura, która zarzuciła mu, że działał na szkodę przedsiębiorstwa i świadomie nie wystąpił z wnioskiem o ogłoszenie upadłości spółki, gdy długi przekroczyły jej wartość. Zgodnie z kodeksem spółek handlowych, grozi mu grzywna albo nawet do roku więzienia. Choć prokuratura pracowała już nad formułowaniem zarzutów, syndyk postanowił wypłacić byłemu prezesowi pieniądze. Dlaczego? - Wierzyciele są zaspokajani w trzeciej kolejności - wyjaśnia Stanisław Skórek, syndyk masy upadłościowej Przedsiębiorstwa Budownictwa Regionalnego. - W pierwszej kolejności zaspokajani są pracownicy, a prezes takim pracownikiem był. Pozostali byli pracownicy przedsiębiorstwa pieniądze również otrzymali, bo na te cel została wzięta pożyczka z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

W sprawie prowadzonej przez prokuraturę w Lęborku zamieszani są też dwaj inni pracownicy, Jerzy Cz., główny księgowy spółki oraz Robert K., ostatni prezes PBReg. Ci dwaj ostatni odpowiedzą za wyprzedaż majątku firmy już po ogłoszeniu jej upadłości. - Z zebranych dowodów wynika, że podejrzani nie tylko zaspokajali roszczenia wierzycieli, ale dopuszczali się także wywożenia i wyprzedaży majątku - informuje prokurator Marian Lancmański z Prokuratury Rejonowej w Lęborku. - Za te czyny grozi do 8 lat więzienia.

Mirosław Banaś nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. - Zakład opuściłem na pół roku przed jego upadłością - wyjaśnia „Dziennikowi Bałtyckiemu” Banaś. - Budowałem do końca w dobrej wierze. Pieniądze otrzymałem jako ostatni z pracowników. Przez półtora roku syndyk wypłacał pieniądze innym. Ja przez ten czas byłem zdany na wegetację. Przedsiębiorstwo Budownictwa Regionalnego, zajmujące się budownictwem, ma łącznie 190 wierzycieli, m.in. podwykonawców. Zalega im 5 milionów złotych. Kiedy oni otrzymają swoje pieniądze, na razie nie wiadomo. (Marcin Kamiński)
 
 

Informacje na temat artykułu:
Źródło:POLSKA Dziennik Bałtycki
data dodania:2006-05-17
wyświetleń:2501

Copyright 2003-2025 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone. Aktualnie On-Line: 3 Gości