|
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Wiatrakowe szaleństwo rozpoczęte
Rozmiar tekstu: A A A
Krajobraz wokół Słupska wkrótce będzie przypominał ten z gminy Kobylnica. Fot. APR-SAS |
- W naszej gminie działa dwóch inwestorów, którzy właśnie finalizują plany budowy farm wiatrowych - wyjaśnia Jerzy Awchimieni, wójt gminy Potęgowo. - Na terenach położonych naprzeciwko stacji paliw w Potęgowie stanie wkrótce sześć siłowni wiatrowych. Firmy mają już załatwione wszystkie niezbędne pozwolenia i czekają na poprawę pogody. To będzie pierwsza, na razie mała farma w naszej gminie i zbuduje ją polski inwestor.
W kolejce czeka również firma z Gnieżdżewa, która planuje uruchomienie farmy sześćdziesięciu wiatraków. Ta farma ma powstać w rejonie Wieliszewa. Na razie inwestor jedynie spotyka się z rolnikami i ustala ewentualne położenie poszczególnych wiatraków. My jako gmina pomagamy inwestorom choćby poprzez zmiany w planach zagospodarowania przestrzennego. Lokalna społeczność jak na razie nie protestuje przeciwko wiatrakom.
- Mieszkańcy są zadowoleni z tych planów - wyjaśnia Marek Haincz, sołtys Wieliszewa. - Największe zainteresowanie wykazują rolnicy, na których polach mają stanąć wiatraki. Zrobiłem dwa zebrania wiejskie na temat budowy farmy, ale poza rolnikami i przedstawicielami firmy budującej farmę, nikt na nie nie przyszedł. Skoro mieszkańcy nie chcą wiedzieć więcej na temat tak dużej inwestycji, to myślę że nie mają nic przeciwko.
Na temat korzyści płynących z budowy prawie setki wiatraków nie chce rozmawiać potęgowski samorząd.
- Sprawa jest jak na razie niejasna - wyjaśnia Jerzy Awchimieni. - Według przepisów, gminie należy się dwa procent wartości całej inwestycji. Jeden wiatrak kosztuje około 10 milionów złotych, czyli do gminnej kasy powinno wpłynąć 200 tysięcy złotych. Pojawiły się jednak pomysły, aby do wartości inwestycji zaliczać jedynie część wiatraka. Wtedy podatki i nasze wpływy będą niższe, choć to może się odbić na zmniejszonym zainteresowaniu samorządów budową kolejnych farm.
Na razie pierwsze wiatraki w naszym regionie pracują w okolicach Widzina w gminie Kobylnica. Są jeszcze w fazie rozruchu technologicznego a produkowany przez nie prąd nie jest oddawany do sieci energetycznej. Z wiatrowego szaleństwa cieszy się także samorząd powiatowy, który jednak bezpośrednich korzyści z wiatraków czerpać nie będzie.
- Jako powiat podatków z elektrowni wiatrowych nie mamy - wyjaśnia Sławomir Ziemianowicz, starosta słupski. - Mamy jednak pieniądze z dochodów pośrednich. Rolnik, na którego polu stoi wiatrak płaci podatek dochodowy od środków jakie otrzymuje za dzierżawę pola. Część tego podatku trafia do nas. Podobnie w przypadku firmy z branży energetyki wiatrowej, której siedziba mieści się na terenie powiatu. Tu też do naszej kasy trafia procent od podatku takiej firmy.
Informacje na temat artykułu:
autor: | Adam Sito |
Źródło: | POLSKA Dziennik Bałtycki |
data dodania: | 2008-02-08 |
wyświetleń: | 2703 |
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2025 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 13 Gości